niedziela, 24 czerwca 2018

Dawna baza rakietowa w Kątach Goździejewskich

20.06.2018, 117km

          Byłem tam już kilka lat temu ale gdy dotarłem do zarośniętej i przerdzewiałej bramy trafiłem na ciecia z jakimś ujadającym jamnikiem. Pomyślałem więc że poczekam aż zdejmą ochronę z tego militarnego skansenu w środku lasu. Czekałem rok, drugi, trzeci. Aż straciłem cierpliwość i pojechałem w to miejsce olawszy ciecia.


Motocykl poczeka grzecznie przed lasem a ja pójdę sobie na grzyby..

W ten sposób szukając grzybów zupełnie przypadkiem trafiłem na tylną część ogrodzenia dawnej bazy rakietowej.

Akurat na ten niepilnowany fragment ogrodzenia. Patrz, co za przypadek..

Kiedyś ta część jednostki miała kilka bram. Ja naliczyłem 3. Te wieże strażnicze były przy jednej z nich.

A to jest główna brama od wewnątrz. Która jest ściśle pilnowana przez ciecia w budce obok. ;)

No to zaczynamy rekonesans..

Budynek kotłowni..

Budynek hydroforni.. Pełne niezależne zasilanie we wszystkie potrzebne media.






Ten budynek mnie zainteresował. We wszystkich oknach miał grube kraty a drzwi były mocno zaryglowane.

Są na terenie również dwa budynki przypominające szkoły. Pewnie jakieś budynki administracji.

Niestety one są zamknięte i prawdopodobnie są pod alarmem.

A cieć dalej bacznie obserwuje bramę..


Resztki ogrodzenia od tylnej strony.

Blaszak z agregatem.

Czyli ta część już wiem jak wygląda.

Ale płot idzie dalej..

..aż dochodzi do takich budynków. I tutaj robiło się ciekawie.


Bo wychodzi na to, że tutaj był cały sprzęt. ;)

Kilkutonowa suwnica i jeszcze nawet podpory.

Mijam kolejne wieże strażnicze.

Aż dochodzę do miejsca którym prawdopodobnie były stanowiska ogniowe.

Około 10 lub więcej okopanych stanowisk na samochody transportujące to, co jest "Gwarancją obrony Warszawy".

Cała jednostka funkcjonowała w okresie PRL'u czyli w czasach gdy Polska była pod silnymi wpływami ZSRR. A mimo to stanowiska były skierowane w kierunku północno-wschodnim. Ciekawe.. Wychodzę z lasu bez grzybów. Chyba dawno tutaj deszcz nie padał..

Po drodze zatrzymuję się przy ruinach pałacu w Okuniewie.

Na zewnątrz nisko przystrzyżona trawa. Wewnątrz istny Park Yellowstone.


Podwójne ściany....?

Odwiedziłem też dawną willę w której byłem bodaj dwa lata temu. Brama zamknięta ale jest dziura.

Sporo się zmieniło. Połowa budynku już wyburzona. Nie ma czego oglądać, jadę dalej.

Ostatnim punktem jest dzisiaj kotłownia w Zielonkach. Kotłownia jest ciekawa z tego względu, że choć podpięte były do niej zwykłe domy to głównym jej zadaniem było zapewnianie ciepła pobliskiego Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia. Nawet teren na którym stoi jest terenem wojskowym.

W 2014 wojo odpaliło nową kotłownie. A ta wygasła i stoi tak do dziś.

Mimo iż jest opuszczona już 4 lata to jest w niej sporo ciekawych detali.

Np dwa stalowe i w dobrym stanie kominy z niepoucinanymi drabinkami. ;)


Taśmociąg do miału węglowego. Jest tutaj też kilka bocznic kolejowych.

Wejście do środka.




Dwa lata temu były jeszcze tutaj wszystkie zegary i mierniki.







Wszystko fajnie. Gdyby nie tony gołębich odchodów.


Taśmociągi na najwyższej kondygnacji.



Brak komentarzy: