wtorek, 30 listopada 2010

800 kilometrów pociągiem po Kanadzie

30.11.2010 (11 godzin), 800km

          Tak się złożyło, że zimą tego roku byłem w Kanadzie. Odśnieżałem tam drogi i podjazdy. Jednak poza samą pracą było kilka innych, ciekawych elementów tego wyjazdu. Na przykład to, że poza samym lotem do Toronto, musiałem przejechać 800 kilometrów pociągiem do małej wioski na północy, w której mieszkałem. Było też kilka innych ciekawych rzeczy, ale o tym niżej.

sobota, 23 października 2010

Ślady opuszczonej kopalni w Mrozach

23.10.2010, 123km

          Kiedyś byłem tam samochodem i uznałem, że trzeba wrócić w to miejsce z aparatem i na motocyklu. Wyjazd szybki i spontaniczny bo o tej porze roku słońce szybko znika, ale coś tam zobaczyć się udało.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Beskidy Sądeckie z plecakiem

01...05.08.2010 (5 dni), 35km

          Krótki, z pozoru nieszczególny wyjazd z plecakiem i gitarą w góry. Było trochę chodzenia po szlakach, było słońce, deszcz i mgła. Było dużo grania i śpiewania. Jednym słowem, fajnie było.

wtorek, 13 lipca 2010

Z Warszawy nad morze na piechotę

02.07...13.07.2010 (12 dni), ok. 260km pieszo, ok. 140km autostopem

          Trochę się w tym roku najeździłem. Wyjazd do Afryki nasycił moją potrzebę jazdy motocyklem chyba na resztę sezonu. Więc korzystając z wolnego czasu uznałem, że spożytkuję go w inny sposób. Wziąłem plecak, namiot i mapę. I poszedłem nad morze. Na piechotę. Zainspirowały mnie do tego dwa elementy składowe. Odcinki "Szkoły Przetrwania" i film "Into the wild". Jak dla mnie, tyle wystarczyło.


niedziela, 20 czerwca 2010

Góry Świętokrzyskie

18...20.06.2010 (3 dni), 785km

          Bardzo fajny, spontaniczny wyjazd do Lucy w Górach Świętokrzyskich. Pogoda Różna, Romet jechał różnie, ale w miejsca trafiłem ciekawe a ludzie byli mega pozytywni.

wtorek, 25 maja 2010

Rozpoczęcie sezonu MZ-Klubu i wyjazd Rometem do Afryki

23.04...25.05.2010 (33 dni), 10829km

          Długa, niezwykła podróż, która zaczęła się od zlotu MZ-Klubu niedaleko Zgorzelca na Dolnym Śląsku. Stamtąd, razem z Pawłem który jechał na CB500 pojechaliśmy w kierunku Gibraltaru. Droga przez Europę zajęła nam niecałe dwa tygodnie. W cieśninie spotkaliśmy się z Ludwikiem, który w 4 dni przyjechał z Warszawy i w trójkę przeprawiliśmy się do Maroka, gdzie jeździliśmy przez tydzień.