poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Porzucona barka nad Wisłą

62km, 22.04.2018

          Szybki wiosenny wyjazd po okolicach. Kilka fortów, opuszczony dworzec kolejowy i stara porzucona barka nad Wisłą.



Opuszczone perony stacji Warszawa Główna. Ostatni pociąg przyjechał tutaj w 1997 roku. Od tamtej pory drzewa i krzaki wychodzą z torów i wchodzą na perony.

Nowa guma z tyłu mówi, że rajd terenowy Biskupice już blisko. ;)

Na dworzec trafiłem chyba w ostatniej chwili bo 13 marca PKP podpisało umowę na remont peronów. Jesienią 2019 mają z powrotem kursować tu pociągi. Tylko czekać aż teren zostanie otaśmowany i wjedzie tutaj ciężki sprzęt.

Zajrzałem również do Fortu Szczęśliwice. Stoi cały czas tak jak stał. Na terenie spotkałem byłego wojskowego który teraz biega z ASG po podobnych obiektach. Fort był kilka lat temu na sprzedaż. Podobno kupił go jakiś Koreańczyk ale inwestycja przerosła jego możliwości i obiekt wrócił we własność miasta.

Przeglądając stare forty pojechałem również na Fort Piłsudskiego po którym chodziłem kilka lat temu. Niestety z fortu nie pozostał już żaden ślad. W jego miejscu stoi nowe osiedle. Otoczone fosą. To jedyna rzecz jaka pozostała po forcie.

Fort Zbarż przy samym lotnisku na Okęciu. Poziom wody się nieco podniósł w ciągu ostatnich lat. Łuków prawie w ogóle już nie widać.



Poszedłem ścieżką za fortem. Idę, patrzę a tu takie coś.

Z nasypu wygląda tak.

Obok jest duży krąg po jakimś jakby zbiorniku.

Dziwne. Do środka wpadła drewniana konstrukcja dachu ale na dole niema żadnego wejścia.



To jedna z tych sytuacji w których jadę w miejsce które niby dobrze znam a na miejscu okazuje się, że jednak są tam rzeczy których wcześniej nie widziałem.
 
Jeden z ostatnich punktów. Opuszczona barka nad Wisłą niedaleko Mostu Siekierkowskiego.

Chyba świat o niej zapomniał. Drzewa i trawa też nie zwracają na nią uwagi.


Wnętrze zalane wodą. Najwyraźniej nadal jest szczelna.

Zerwana cuma.



Pułapka obecnego mieszkańca barki.

Ciekawe ile czasu tak tutaj stoi.


Dzień jeszcze się nie skończył więc pojechałem do Wilanowa rzucić okiem na dawną bramę do parku w Morysinie.

Stoi jak stała. Tylko drzew jest jakby więcej.

Wybudowana ponad 170 lat temu. Zrujnowana od czasów wojny. W ostatnich latach została zabezpieczona przed procesem naturalnej biodegradacji.


Ciekawe jak oni to obliczają, że ten otwór okienny wymaga wzmocnienia a otwór na drzwi obok już nie.


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Jak zwykle, ciekawe miejscówki ;)

Unknown pisze...

Twoj blog jest bardzo fajny, bardzo dobrze się czyta o Twoich skrupulatnie zapisywanych podróżach, jest tylko jeden problem. A dokładnie chodzi mi o kolor czcionki. Ostatnio jak znalazłem Twojego bloga wciągnął mnie na parę godzin i jak skończyłem czytać to przez jakiś czas widziałem czarno-białe paski przed oczami. Nie wiem czy tylko ja tak mam?. Pozdrawiam

Michał Foryś pisze...

Mam jeszcze jedno pytanie, czy rometem k125 jeździłes na oryginalnych oponach bo opinie są o nich złe.

Bartosz Bożek pisze...

Z przodu miałem fabryczną, z tyłu przejechałem 20tys km na Michelinie, pozostały przebieg na fabrycznych.