O motocyklu





            Motocykl, którym obecnie jeżdżę, Romet ADV150, rocznik 2014. Na tle wszystkich poprzednich motocykli ma zdecydowanie najbogatszą historię odkrywania różnych opuszczonych i porzuconych miejsc, obiektów historycznych. Jak na razie ciekawsze trasy nim odbyte to zamki Litwy, Łotwy i Estonii, była fabryka rakiet V2 w Niemczech, Szlak Orlich Gniazd na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej oraz wiele innych, mniejszych wyjazdów o podobnym charakterze. Ma już drugi silnik i kilka innych drobnych zmian. Czasem jeżdżę nim na zloty i spotkania zaprzyjaźnionych ludzi, gdzie opowieści przy piwie i ognisku nie mają sobie końca.



           Poprzednie motocykle:

           Rometem R150, rocznik 2009, przyjechałem do domu 10 maja 2012 roku ze Szczecina. Przez kolejne dwa lata służył mi do jazdy po Polsce. Najciekawszą jego podróżą było objechanie Polski obrysem wszystkich granic dookoła. Cała wyprawa, podzielona na dwa etapy pochłonęła 5'327km. Ponadto odwiedziłem nim wszystkie do dziś istniejące forty Twierdzy Warszawa, kilka ciekawych zamków oraz sakralnych budowli obronnych. Gościł również na kilku zlotach BAM'u i MZ-Klubu w woj. Łódzkim, Warmińsko-Mazurskim czy Lubuskim. Dnia 07 maja 2014 roku został skradziony w Warszawie z przebiegiem około 27'900km.
  • 10.05.2012 - 07.05.2014
  • ok. 15'400km

          Motocykl Romet Z125, rocznik 2009, otrzymany 02.04.2009 od Arkus&Romet Group w Jankach pod Warszawą na potrzebę podróży do Skandynawii. W podróż wyruszyłem 01 maja, jadąc przez Litwę, Łotwę i Estonię do Finlandii gdzie przekroczyłem linię Koła Polarnego i dotarłem do przylądka Nordkapp. Droga powrotna wiodła przez Norwegię, Danię i Niemcy. Po powrocie motocykl nie jeździł przez okres dwóch lat i uruchomiłem go dopiero po awarii Niebieskiego K125, zimą 2011/2012. Następnie odbyłem nim kilka krótkich wyjazdów po Polsce, mn. odwiedziłem Zimowy Zlot Pingwina w Siemianowicach.
  • 02.04.2009 - 06.05.2012
  • ok. 13'500km

          Główny bohater strony, który w czasach swojego istnienia stał się jedną z najpopularniejszych 125'tek w kraju. Motocykl marki Romet K125, rocznik 2007, którego kupiłem 25 maja 2007 roku w Warszawie. Byłem nim w sumie w 39 krajach, mn. takich jak Maroko, Albania, Turcja, Gruzja, Armenia czy Cypr. Przejechałem nim 3 razy przez Pireneje, Alpy i Góry Atlas. 23 września 2011, po czterech latach nieustającej jazdy we wszystkich porach roku rozleciało się jedno z łożysk skrzyni biegów blokując silnik i kończąc jego służbę z przebiegiem 64'512km. Silnik dysponował mocą 10,6KM a średnie spalanie utrzymywało się na poziomie 2,5l/100km.

          Jawa TS350 z 1989 roku była motocyklem, który wprowadził mnie w życie włóczęgi na dobre. W 2007 roku, w wieku 19 lat udałem się nią w samotną podróż do Grecji. W ciągu 12 dni przejechałem ok. 4'500km, przez Słowację, Węgry, Rumuńskie Karpaty i Bułgarię. Motocykl spisał się nadzwyczaj dzielnie, pomijając drobne awarie typu kapeć z przodu, urwany bagażnik czy strzelające wkładami wydechy. Wbrew opiniom paliwożernego smoka, przy elektronicznym zapłonie spalanie w prędkościach <80km/h schodziło nawet do 4,5l/100km.
  • 22.12.2006 - 19.05.2007
  • ok. 4'800km

          Pod koniec lipca 2006 roku pojechałem motocyklem MZ ETZ 150 na mój pierwszy rajd MZ-Klubu po mazurach. Po tygodniu obozowania na różnych kempingach, chodzeniu po bunkrach, twierdzach i mazurskich miejscowościach rozbiliśmy obóz na plaży Zalewu Wiślanego przy Fromborku a następnego dnia wyszliśmy ponad pierwotny plan dojeżdżając do Krynicy Morskiej nad morzem. Od tamtej pory spotykamy się regularnie na zlotach MZ-Klubu w różnych miejscach Polski.
  • 01.06.2006 - 16.12.2006
  • ok. 1'800km

          Motorower Simson S51 kupiłem wiosną 2005 w srebrnej wersji Enduro. Latem pojechałem nim na działkę do miejscowości Urle, oddalonej około 70km od Warszawy. Zainspirowany podróżą Martina, który w 2000 roku pojechał Simsonem z Krakowa nad morze i z powrotem, wiosną 2006 roku pojechałem swoim Simsonem w pierwszą samotną podróż na mazury. Podróż zainspirowała mnie do tego stopnia, że dwa tygodnie później pojechałem tam po raz drugi, zacierając silnik na drodze pomiędzy Ruciane-Nida a Zgonem. Mimo iż motorower był pechowy i ciągle coś się psuło, wspominam go z wielkim sentymentem.
  • 13.04.2005 - 11.06.2006
  • ok. 1'500km

Brak komentarzy: