środa, 10 października 2018

MZ-Klub Świdowiec

          Stary dobry MZ-Klub z którym jeżdżę już od 12 lat. Świdowiec niedaleko Świebodzina. 850km w dwa dni.



Długa droga więc znajdą się jakieś ciekawe miejsca w trakcie. Np. Dwór Zawiszów w Sobocie. 

Mały, fajny ceglany pałacyk. Pusty i zamknięty, obrośnięty chwastem.

Jeszcze rok temu miał pełne wyposażenie mieszkalne.


Zamknięta wieża ciśnień.

Przerwa obiadowa.

Przerwa paliwowa.

Przerwa zachodowa.

Przerwa docelowa. Ludzie chyba jednak mają coś wspólnego z małpami skoro przez tyle czasu siedzą na szkielecie od dachu. ;) Na zlot przyjechali też Duńczycy na swoich eMZetach. Stali goście, bywali już na naszych zlotach.



Stare dobre mordy.

I nowe młode mordy.


Ciekawa awaria. Po nocy zablokowała się stacyjka. I za kija pana nie szło przekręcić kluczyka.

Po wyjęciu organu z pacjenta wszystko jasne. Jedna zapadka się zablokowała.

Leniwy niedzielny poranek

Droga powrotna. Krótko było ale fajnie. Opuszczony Dwór w Śliwnie.

..który jeszcze kilka lat temu pełnił rolę czynnego budynku mieszkalnego.


Pałac w Sędzinach.

I 387km drogi powrotnej, w miarę możliwości unikając jednej z najdroższych autostrad w Europie. Lubię jeździć w kierunku zachodnim bo nie jadę wtedy pod słońce. Rano gdy wyjeżdżam mam je za plecami i wieczorem gdy wracam mam je za plecami.

Po przejechaniu 325km od miejsca zlotu byłem na wysokości Skierniewic. Zjechałem na parking i co? Spotkałem ekipę Kosiora i Stefana. Jednak świat jest mały. ;) Wyjechali jakiś czas po mnie i nadrobili trasę. Przejechaliśmy kawałek razem i rozdzieliliśmy się na zjeździe do Grodziska Mazowieckiego. Dalej wróciłem sam.